O mnie

Od serwisu kotłów do własnej produkcji
Nazywam się Szymon Kopic. Od 2013 roku zajmuję się serwisowaniem kotłów gazowych, głównie marek Vaillant i Saunier Duval, a także częściowo Viessmann.
Pierwsze dwa lata pracowałem w fabrycznym, autoryzowanym serwisie. To był dla mnie bardzo ważny okres — miałem możliwość uczyć się zawodu od jednych z najlepszych serwisantów w regionie i zdobywać doświadczenie bezpośrednio przy urządzeniach, które później przez lata samodzielnie serwisowałem.
Od 2015 roku prowadzę własną działalność serwisową na terenie Śląska.
I właśnie praktyka serwisowa stała się początkiem całej historii IZO-SILESIA.
Najpierw był problem, później produkt
Około 2019 roku zacząłem zastanawiać się nad własnymi izolacjami do kotłów.
Powodów było kilka. Ceny części rosły, a jednocześnie widziałem, że niektóre elementy można wykonać inaczej i — w mojej ocenie — trwalej niż rozwiązania stosowane fabrycznie.
Szczególnie dotyczyło to izolacji wermikulitowych czyli jak to niektórzy nazywają - szamotki. Podczas wieloletniej pracy przy kotłach zacząłem zauważać, jak zachowują się one w rzeczywistych warunkach pracy urządzenia. Kotły gazowe nie pracują przecież w idealnie suchym środowisku. Występująca w nich wilgoć ma znaczenie dla materiałów izolacyjnych, a wermikulit z czasem ulega degradacji i kruszeniu.
Zależało mi na czymś innym.
Chciałem zrobić izolację, która przede wszystkim będzie trwała.
Nie chciałem stworzyć produktu, który trzeba będzie regularnie wymieniać tylko dlatego, że materiał z czasem się rozpada. Po licznych testach i doświadczeniach z różnymi materiałami zdecydowałem się na rozwiązanie oparte na litej płycie ceramicznej.
W praktyce okazało się również, że nie ma dla mnie sensu produkowanie izolacji z wermikulitu, jeśli głównym celem ma być długa żywotność produktu. Materiał ten ma swoje właściwości i ograniczenia — między innymi podatność na wilgoć oraz zależność właściwości izolacyjnych od jego zagęszczenia. Dlatego świadomie z niego zrezygnowałem.
Zaczęło się od uszczelki
Pierwszym produktem, nad którym zacząłem pracować, nie była jednak izolacja.
Serwisując kotły Vaillant, producent zaleca wymianę uszczelki grafitowej komory spalania przy każdym przeglądzie. Potwierdzała to również praktyka serwisowa oraz charakter samej uszczelki — po demontażu nie nadawała się już do ponownego zastosowania. Dla klienta oznaczało to kolejny koszt.
Pomyślałem więc: skoro nie ma na rynku szczeliwa grafitowego o odpowiednich wymiarach, dlaczego nie spróbować przygotować takiej uszczelki samodzielnie?
Nie było to jednak takie proste. Musiałem stworzyć własną maszynę, która nadaje standardowemu szczeliwu grafitowemu, dostępnemu na rynku, odpowiedni profil i kształt uszczelki.
Tak powstała pierwsza własna uszczelka.
Później pojawiły się izolacje.
Początkowo wszystko wykonywałem ręcznie, na podstawie przygotowanych przeze mnie szablonów. Nie była to produkcja na dużą skalę. Najważniejsze było dla mnie sprawdzenie, czy wykonane przeze mnie elementy rzeczywiście wytrzymają warunki pracy kotła.
Przez około dwa lata montowałem swoje produkty w kotłach, które sam serwisowałem.
Dzięki temu nie musiałem opierać się wyłącznie na testach laboratoryjnych producenta materiału czy założeniach projektowych. Mogłem po prostu obserwować produkt podczas normalnej eksploatacji urządzenia, a później przy kolejnych przeglądach zobaczyć, jak zachował się po miesiącach i latach pracy.
Dopiero kiedy przekonałem się, że rozwiązania sprawdzają się w praktyce, zdecydowałem się pójść dalej.
CNC i własna produkcja
Kolejnym krokiem był zakup maszyny CNC.
Pozwoliło mi to odejść od ręcznego wykonywania izolacji i znacznie zwiększyć powtarzalność produkcji. Każdy kształt jest wykonywany według cyfrowego projektu, dzięki czemu kolejne sztuki mogą być wykonane w taki sam sposób.
Zakup maszyny oznaczał jednak dla mnie nie tylko rozpoczęcie produkcji, ale również naukę zupełnie nowych rzeczy. Wcześniej nie miałem pojęcia o programach CAD, projektowaniu cyfrowym, przygotowywaniu plików do obróbki ani sterowaniu maszyną CNC. Wszystkiego uczyłem się na bieżąco — metodą prób, testów i stopniowego zdobywania doświadczenia.
Musiałem nauczyć się nie tylko samego projektowania kształtów, ale również tego, jak przygotować materiał, dobrać parametry obróbki, ustawić maszynę i reagować na problemy pojawiające się podczas produkcji. Każdy kolejny projekt był dla mnie jednocześnie kolejną lekcją. Z czasem zmodyfikowałem też maszynę by bardziej odpowiadała moim potrzebom.
Izolacje wycinam z litej płyty ceramicznej, a nie formuję ich z materiału w procesie, w którym struktura produktu jest uzyskiwana poprzez formowanie.
Ma to znaczenie dla konstrukcji gotowej izolacji — otrzymuję materiał o jednorodnej, zwartej strukturze, a sam proces obróbki jest powtarzalny i sterowany cyfrowo.
Po obróbce każda izolacja przechodzi jeszcze przez moje ręce. Jest odpylana, sprawdzam jej wymiary i oglądam ją pod kątem ewentualnych niedoskonałości.
Maszyna wykonuje powtarzalną pracę. Kontrola końcowa nadal należy do mnie.
Z serwisu do e-commerce
Pod koniec 2022 roku wprowadziłem pierwsze modele własnych izolacji na Allegro.
Początkowo sprzedawało się ich niewiele. Równocześnie nadal prowadziłem działalność serwisową, produkowałem izolacje, przygotowywałem zamówienia i uczyłem się prowadzenia sprzedaży internetowej.
Przez kolejne dwa sezony grzewcze pracowałem praktycznie od rana do nocy.
W pewnym momencie musiałem zdecydować, w którą stronę chcę dalej rozwijać działalność. Wybrałem produkcję i stopniowo zacząłem ograniczać pracę serwisową w terenie.
W międzyczasie powstał sklep IZO-SILESIA.eu i zaczęła powstawać coraz większa liczba produktów.
Doświadczenie serwisowe bardzo mi w tym pomaga.
Przez lata miałem dostęp do ogromnej liczby różnych kotłów i urządzeń. Mogłem na bieżąco zobaczyć, co się w nich psuje, jakie elementy są potrzebne i których części nie można już normalnie kupić.
Jeżeli trafiał do mnie kocioł, którego izolacji nie miałem jeszcze w ofercie, mogłem ją po prostu zmierzyć, zaprojektować i wykonać.
W ten sposób oferta rosła nie dlatego, że ktoś wymyślał kolejne produkty zza biurka, ale przede wszystkim dlatego, że wynikała z rzeczywistych potrzeb serwisowych.
Jedna osoba, cały proces
Mimo że w opisach produktów często używam liczby mnogiej i słów takich jak „produkujemy” czy „pakujemy”, warto wyjaśnić jedną rzecz:
IZO-SILESIA jest jednoosobową działalnością.
Od zamówienia materiału, przez przygotowanie projektu, produkcję i kontrolę jakości, aż po zapakowanie i wysyłkę produktu — zajmuję się tym osobiście.
Ma to swoje ograniczenia. Nie jestem dużą fabryką i nie mam działu jakości, działu obsługi klienta ani magazynu pełnego pracowników.
Ma też jednak dużą zaletę.
Wiem, co sprzedaję.
I mam bezpośrednią kontrolę nad całym procesem.
Nie tylko produkty z katalogu
Większość produktów w sklepie jest przeznaczona dla konkretnych modeli kotłów, ale nie zawsze można znaleźć potrzebną część w gotowej sprzedaży.
Coraz częściej trafiają do mnie również zapytania dotyczące kotłów dużej mocy albo starszych i rzadziej spotykanych urządzeń, do których producent nie oferuje już izolacji, nie ma ich w normalnej dystrybucji albo dostęp do części jest ograniczony.
W takich przypadkach często wystarczy rysunek techniczny lub dokładne wymiary.
Na tej podstawie mogę przygotować projekt i wykonać element również wtedy, gdy nie ma go w mojej standardowej ofercie.
Dla osób, które zajmują się tym zawodowo
Produkty IZO-SILESIA trafiają przede wszystkim do serwisantów i instalatorów, którzy na co dzień pracują z kotłami i urządzeniami grzewczymi.
To właśnie kontakt z osobami pracującymi w branży jest dla mnie bardzo ważny. Serwisanci wiedzą, z jakimi problemami spotykają się w praktyce, jakich części brakuje i które rozwiązania można byłoby poprawić. Ich doświadczenia często są dla mnie punktem wyjścia do opracowania kolejnych produktów.
Zdarza się również, że kontaktują się ze mną właściciele urządzeń, którzy chcą dowiedzieć się czegoś więcej o dostępnej części, jej zastosowaniu albo możliwościach jej zamówienia.
W takich sytuacjach staram się pomóc w zakresie informacji dotyczących produktu. Same prace przy urządzeniach gazowych powinny jednak być wykonywane przez osoby posiadające odpowiednie kwalifikacje i uprawnienia.
Jeżeli podczas rozmowy pojawiają się wątpliwości, czy dana osoba powinna wykonywać określoną czynność samodzielnie, zawsze stawiam na bezpieczeństwo i jasno o tym mówię.
Nie każda sprzedaż musi kończyć się sprzedażą.
Jeżeli uważam, że czegoś nie powinno się robić samodzielnie — po prostu to powiem.
Ważny jest dla mnie feedback
Dużą częścią tego, co robię, jest kontakt z osobami, które zawodowo zajmują się serwisem kotłów.
Serwisanci przekazują mi informacje z rynku: co się psuje, czego brakuje, jakie elementy są trudne do zdobycia i co można byłoby zrobić inaczej.
To właśnie takie informacje są często początkiem kolejnych produktów.
Dzięki temu oferta nie jest zamkniętym katalogiem. Cały czas się zmienia.
Dlaczego nie ma tutaj pięknych pudełek?
Celowo stosuję minimum opakowania potrzebne do bezpiecznej wysyłki — folię i karton.
Nie inwestuję w efektowne pudełka, nadruki i rozbudowane opakowania tylko po to, żeby produkt lepiej wyglądał po otwarciu paczki.
Izolacja trafia później do komory spalania, gdzie ma pracować w temperaturze sięgającej około 900°C.
W tej sytuacji uważam, że ładne pudełko jest najmniej istotną częścią produktu.
Opakowanie ma przede wszystkim ochronić izolację podczas transportu. I tyle.
To pozwala mi ograniczyć koszty, ilość odpadów, zużycie materiałów i czas potrzebny na przygotowanie przesyłki.
Wolę przeznaczyć te zasoby na materiał, produkcję i rozwój produktu.
Produkt z Polski
IZO-SILESIA to polski produkt tworzony i produkowany w Polsce.
Sam materiał, z którego wykonuję izolacje, jest importowany — w tym przypadku korzystam z płyty ceramicznej dostarczanej przez producenta OEM. Współpracuję z nim, ponieważ posiada własne laboratorium i na bieżąco kontroluje jakość produkowanych płyt. Dzięki temu materiał ma powtarzalne parametry, co ma bezpośrednie znaczenie dla jakości i przewidywalności gotowych izolacji.
Natomiast od momentu, kiedy materiał trafia do mnie, cała droga do gotowego produktu odbywa się w Polsce. Tutaj powstają projekty, tutaj materiał jest obrabiany na maszynie CNC, tutaj odbywa się kontrola jakości, odpylanie, pakowanie i wysyłka do klienta.
Ma to dla mnie znaczenie również dlatego, że wybierając polską produkcję, część pieniędzy pozostaje w krajowej gospodarce — trafia do polskich firm i usługodawców, z którymi współpracuję.
Dlatego zamiast sprowadzać gotowe produkty z zagranicy, wybrałem własną produkcję tutaj, w Polsce.
Materiał może pochodzić z różnych stron świata. Gotowa izolacja powstaje w Polsce.
Kupujesz polski produkt. Wspierasz polską produkcję.
Po prostu chcę robić trwałe produkty
Cała historia IZO-SILESIA zaczęła się od bardzo prostego założenia:
jeżeli coś ma pracować w kotle przez lata, powinno być przede wszystkim trwałe.
Nie chcę produkować elementów, które mają tylko dobrze wyglądać przez chwilę.
Chcę robić takie, które po prostu wykonują swoją pracę i wytrzymują warunki, w których zostały zastosowane.
Doświadczenie zdobyte przez lata pracy przy kotłach pozwala mi patrzeć na produkty nie tylko z perspektywy producenta, ale również serwisanta, który później musi ten kocioł otworzyć i zobaczyć, co rzeczywiście dzieje się w środku.
Jeżeli masz pytanie dotyczące produktu, którego nie ma jeszcze w sklepie, albo potrzebujesz izolacji do nietypowego urządzenia — napisz lub zadzwoń.
Jeżeli czegoś nie wiem — mówię o tym wprost.
Jeżeli nie jestem czegoś pewien — również to zaznaczam.
Jeżeli mogę pomóc — pomagam.
Zawsze warto zapytać.